Ale droga jest długa i niebezpieczna. Oromowie przebywają ją pieszo, bo za usługi przemytników trzeba słono zapłacić. Najtrudniej przebyć spalone słońcem góry na granicy z Dżibuti – pragnienie i zmęczenie wystawia tam na próbę nawet najbardziej zdeterminowanych wędrowców.
W małym porcie w Obocku migranci są w nocy umieszczani w przeładowanych statkach, które stawiają czoła falom Morza Czerwonego. To jednak jeszcze nie koniec ich podróży – kolejne niebezpieczeństwa czekają ich w Jemenie, gdzie wielu Oromów pada ofiarą lokalnych mafii. Torturują one migrantów, by wyłudzić okup od ich rodzin.